Influencer; przejściowa moda, hobby czy już zawód?
Dodane przez anetas dnia Kwiecień 30 2021 08:37:04

„Nie ma Cię na Facebooku – nie istniejesz” – to popularne wśród młodych stwierdzenie zyskuje w dzisiejszych czasach nowe znaczenie.

W dobie social mediów trudno znaleźć człowieka nie posiadającego profilu przynajmniej w jednym serwisie społecznościowym. Instagram, FB, Snapchat, Youtube kreują rzeczywistość równoległą i nie mniej ważną od tej namacalnej. Internetowe profile stają się wizytówką, określają preferencje, zainteresowania i style spędzania wolnego czasu bardziej niż rozbudowane CV.

Kim jest influencer?

Treść rozszerzona

Najkrócej mówiąc to osoba, mająca możliwość wpływu na decyzje dużej grupy ludzi, silnie utożsamiającej się z nią na polu podobnych zainteresowań, sposobu spędzania wolnego czasu bądź innej aktywności społecznej czy zawodowej. Narzędziem tego wpływu jest blog, konto na portalu społecznościowym czy kanał na  Youtubie, a miarą siły oddziaływania ilość followersów (obserwatorów), lajków czy odsłon zamieszczanych postów.

Wydaje się, że influencerem zostać może każdy. To dzisiaj takie modne. Wystarczy dostęp do internetu. Każdy przecież ma jakieś konto na IG, jakieś zainteresowania. Skoro jemu się udało… I jeszcze tamtemu… Dziś nagram filmik z dyskoteki szkolnej, jutro wrzucę fotki z wypadu do Mikołajek. Będę reklamować ubrania, dostanę kosmetyki za darmo. Będzie się samo kręciło. Jednak bez kilku koniecznych elementów powodzenie takiego planu jest mocno wątpliwe.

Po pierwsze POMYSŁ. Nasze konto, jeśli ma być widoczne, musi być wyjątkowe. Mieć ciekawy temat przewodni. Te popularne typu moda czy kosmetyki już chyba się trochę „przejadły”. W cenie są profile DIY („do it yourself”) czyli rękodzieło, kuchnia i wszelkie niestandardowe zainteresowania. Niezależnie od dziedziny musisz być dobry w tym co publikujesz.

Po drugie CZAS. Influencer musi być aktywny w mediach społecznościowych. Publikować często i dużo. Tu nie ma przestojów czy urlopu.

Po trzecie DYSTANS. Do hejtu, do spadającej ilości followersów, do wirtualnej rzeczywistości. Trzeba umieć żyć życiem prawdziwym, nie tylko wirtualnym. Sprawdzanie co chwilę ilości lajków czy komentarzy prędzej doprowadzi cię do nerwicy niż do satysfakcjonującego istnienia w blogosferze.

Pasjonaci influencerami stają się często „przy okazji”. Pokazują w internecie swoje zamiłowania, chwalą się osiągnieciami. Skupiają wokół siebie ludzi o podobnej wrażliwości. Obok takiego profilu nie przechodzą obojętnie marki, sprzedające produkty tematycznie z tą pasją powiązane, oferując zawieranie umów handlowych.

Często jednak właścicielowi profilu czy blogerowi wcale na tym nie zależy. Pokazuje to co kocha, w czym jest dobry i najbardziej cieszy go uznanie dla jego talentu czy wyjątkowości. Zarabia „przy okazji”, starannie dobierając partnerów handlowych. Jego posty nie są najeżone reklamami, a profil zachowuje indywidualność.

Wierne grono odbiorców, zawsze obecne i logujące się o każdej porze dnia i nocy, kusi influencera, jak i marki szukające nowych możliwości reklamy swoich produktów. Na internecie można bowiem zarobić. I wątpliwe, aby ta tendencja miała słabnąć. Jednak nie warto działalności w blogosferze traktować jako jedyny zawód. Nic bowiem tak nie podlega fluktuacjom i zmianom jak internetowe trendy. To, co dziś jest na czasie, niekoniecznie będzie za 10 lat.

Działalność w internecie często jest postrzegana jako zajęcie lekkie, łatwe i przyjemne. Często także opłacalne. Warto jednak zarabiać w wirtualnym świecie na rzeczywistej pasji, a nie odwrotnie. Wtedy, staniemy się influencerami, nawet o tym nie wiedząc. I ciągle ważniejsze będzie dla nas, co publikujemy, a nie za ile.